październik
29
08

intensywny…urlop

No i przyszedł ten wyczkiekiwany moment że do pracy iść nie było konieczności rano.Cóż jednak z tego skoro roboty po sam czubek głowy …ale to nic.Mogłem za to być świadkiem momentu kiedy to moja córka przestała chcieć chodzić za rękę i sama chodzić zaczęła.

Poza tym stare dzieje.Pogoda taka sobie..mam nadzieję że jutrzejszy lot będzie spokojny i zdjęcia Magdy będą fajne…bo wogóle wyszła wzięła się ochajtała ..no ale cóż…bywa.Mi się uda może też ładne zrobić..w sumie po to tam lece…

No i trochę zaległych zaległości.Trochę zdjęć…kąpielowo-spacerowo-jabłkowo-rysnkowych

wcześniejszy wpis
następny wpis
szukaj