Sty
12
09

Huhuha huhuha w końcu przyszła zima

Idąc za radą dobrych ludzi pojechałem do Białowieży. No i jak na Białowieżę przystało w styczniu – zima,śnieg i mróz.Może nie aż taki siarczysty jaki pamiętam z dzieciństwa..ale był. Julka miała okazję spotkać się Dziadkami ,kotkiem i pieskiem no i pojeździć na sankach oczywiście. Jak tylko opatuliliśmy ją w koc i wsadziliśmy ją w sanki – oniemiała.I nie wiem czy powodem był fakt że na tych samych sankach pomalowanych tą samą zieloną farbą ja jeszcze jeździłem czy może dlatego że nie miała jeszcze możności przemieszczania się owym pojazdem.

sanki

…tak to są dokładnie te same sanki…

Poniżej mała rekonstrukcja zdarzeń.Paweł połamał szczeble w sankach i rozerwał sobie spodnie na tyłku,Monika zjechala aż pod sam staw,ja też zjechałem – raz – ale zjechałem;p No i Justyna spawdziła jak mocne jest drzewo.Było mocniejsze od niej 🙂

[nggallery id=36]

wcześniejszy wpis
następny wpis
Czytaj komentarze
Ukryj komentarze
ONE COMMENT

Dodaj komentarz

szukaj